Jak ćwiczyć z dzieckiem – patenty na starszaka

dyskusja 2 komentarze

Kobieta ćwiczy z małym dzieckiem

Jeżeli od małego przyzwyczajałaś swoje dziecko do ćwiczenia w jego obecności jest duża szansa, że masz teraz w domu małego fana fitnessu i wspólny trening to dla niego kolejna świetna zabawa. W tym tekście pisałam jakie patenty ja stosowałam, żeby znaleźć czas na trening kiedy opiekowałam się malutką Karoliną. Moja córka w pewnym momencie przestała być jednak noworodkiem i musiałam trochę zmienić strategię, żeby móc sobie poćwiczyć. Skończyły się drzemki w ciągu dnia i długie spacery z wózkiem, pojawiły się za to nowe stałe punkty dnia – moja praca, odprowadzanie młodej do klubiku malucha i oczywiście obowiązkowy plac zabaw. Oto moje sposoby na trening ze starszakiem. Ciągle jestem w fazie testów, ale już widzę, które z patentów najlepiej rokują.

Ćwicz z dzieckiem

Jak już wspomniałam Karola jest od małego przyzwyczajona do widoku ćwiczącej mamy i od małego bierze czynny udział w moich harcach na macie. Jak tylko zakładam sportowe ciuchy pyta czy będziemy ćwiczyć. Teraz zamiast kocyka i zabawek daję jej swoją matę i jakiś przyrząd – małe hantelki, gumę gimnastyczną, piłkę i walczymy razem. Karolina czasem powtarza po mnie, czasem wymyśla własne ćwiczenia (wtedy ja powtarzam po niej, co jest super zabawą i niezłym wyciskiem). Momentami odchodzi i zajmuje się swoimi sprawami, czasem trzeba przerwać ćwiczenia i trochę się poprzytulać. Najbardziej lubi, kiedy puszczam jakąś płytę i może razem ze mną powtarzać to co widzi na ekranie. A już najfajniej jest jak puszczam któryś z moich filmików z ćwiczeniami. Dwie mamy, po prostu szał 🙂

Ćwicz na placu zabaw, basenie

Przez pierwszy rok życia dziecka wydeptujemy ścieżki parku z wózkiem. W drugim roku stajemy się stałymi rezydentkami placu zabaw. Nie ma opcji, żebym sobie usiadła na ławeczce kiedy Karolina się bawi. Ciągle jest coś ciekawego do pokazania lub pochwalenia się, trzeba podsadzić, zdjąć, pobujać, rozrywkom nie ma końca. Dlatego jeżeli danego dnia nie miałam czasu zrobić treningu, wykorzystuję czas na placu zabaw – przysiady podczas bujania, podnoszenie dziecka po każdym zjeździe na zjeżdżalni, podpory na ławeczce lub bujawce. Kompletnie się nie przejmuję tym, że czy ktoś na mnie patrzy, bo prawda jest taka, że większość rodziców jest zbyt zajęta bieganiem za swoimi dziećmi i wygłupianiem się na całego ze swoimi pociechami. Opinią tych, którzy czas spędzają na rozmowach telefonicznych i plotkowaniu kompletnie się nie przejmuję.

Podobnie czas wykorzystuję kiedy idę z Karoliną na basen. Ona pływa już sama, a ja muszę tylko być w pobliżu i pilnować, żeby nie przeszarżowała. W tym czasie robię sobie mały aquaaerobic 🙂

Nie będę ściemniać, ćwiczenia na placu zabaw czy na basenie to raczej taki dodatek do treningu niż trening sam w sobie. Na placu zabaw raczej sześciopaku nie zrobisz, ale kiedy nie ma czasu na nic innego, warto chociaż trochę się poruszać wtedy, kiedy jest okazja. Jeżeli nie macie pomysłów na trening zajrzyjcie na stronę Fit Mom Ania Dziedzic.

Odprowadzaj dziecko do przedszkola na rowerze / biegnąc

Dziecko w foteliku rowerowym nad Wisłą

Karolina trzy razy w tygodniu chodzi do klubiku malucha. Czasem odprowadza ją tata, ale częściej ja. Również ten czas postanowiłam wykorzystać treningowo. Mamy wózek biegowy, więc zazwyczaj do klubiku biegniemy, a nie idziemy. Karolina bardzo to lubi i wesoło pokrzykuje „szybciej mamo, szybciej”. Odprowadzam ją i robię jeszcze przebieżkę do parku. Tym sposobem mam zaliczony trening zanim na dobre zacznę dzień. W te dni, kiedy rano pracuję i nie mogę pobiegać, odwożę Karolę do klubiku na rowerze. Po pracy, kiedy ją odbieram, jedziemy razem na wycieczkę rowerową nad Wisłę albo jakiś dalszy plac zabaw – cardio i „quality time” z dzieckiem w jednym 🙂

Nie wspominam o takich oczywistościach jak zostawienie dziecka z tatą lub babcią i pójście na siłkę czy inny fitness. Ani ćwiczenia w domu kiedy dziecko zaśnie. Podobnie jak w poprzednim tekście skupiłam się na tym jak poćwiczyć mając dziecko przy sobie. Bo większość matek dwu-, trzylatków nadal spędza z nimi bardzo dużo czasu (w każdym razie ja tak mam), a jak dziecko zaśnie to roboty jest zazwyczaj więcej, niż czasu i siły. Poza tym jestem przekonana, że w ten sposób zaszczepiamy dziecku miłość do aktywności fizycznej, co wyjdzie mu tylko na zdrowie. Zgadzacie się ze mną?

  • Muszę spróbować bo jak Młoda śpi to nie mam już siły na ćwiczenia a przydało by się poruszać

    • Ja też nie dawałam rady ćwiczyć wieczorem, dlatego zaczęłam kombinować inaczej. To co zostawiamy na sam koniec dnia zazwyczaj wypada z harmonogramu 🙂