Jak przygotowywałam się do drugiego porodu

dyskusja Brak komentarzy

pozycja relaksacyjna w ciąży

Pisałam ostatnio o tym jak ćwiczyłam w ciąży. Dzisiaj chciałam trochę bardziej szczegółowo zająć się kwestią przygotowania do porodu. Tak jak wcześniej pisałam, trening w ciąży ma dość konkretne cele i jednym z nich jest przygotowanie do porodu. Kobiety, które w okresie ciąży były aktywne mają wyższą wydolność, lepszą tolerancję wysiłku i bólu oraz większą świadomość ciała. Wszystkie te cechy zdecydowanie ułatwiają kobiecie aktywny udział w porodzie. Ćwiczenia oddechowe wykonywane w czasie ciąży przygotowują do pracy z oddechem w porodzie, a świadoma i umiejętna praca z mięśniami dna miednicy zwiększa szanse na poród z ochroną krocza. Ćwiczenia prenatalne przygotowują do świadomego poszukiwanie pozycji zmniejszających odczucia bólowe i ułatwiają przebywanie w pozycjach wertykalnych. Dzięki temu poszczególne fazy porodu mogą być krótsze, rozwieranie szyjki macicy efektywniejsze, a skurcze mniej bolesne. Jest o co walczyć, prawda?

Jedno doświadczenie porodu miałam już za sobą. Z jednej strony dawało mi to pewien obraz tego, czego się mogę spodziewać. Z drugiej wiedziałam doskonale, że tutaj nie da się nic zaplanować i czasem trzeba po prostu pozwolić rzeczom się dziać. Miałam też to szczęście, że pierwszy poród wspominam dość dobrze, więc do drugiego przygotowywałam się bez lęku. Odczuwałam wręcz pewną ekscytację, bo tym razem byłam dużo bardziej świadoma i dużo lepiej przygotowana. Jak te przygotowania przebiegały?

Wizyta u fizjoterapeuty

Tak naprawdę przygotowania do porodu zaczęłam jak tylko dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Od razu umówiłam się do fizjoterapuetki uroginekologicznej. Chciałam zrobić całościowy skan mojego ciała, ze szczególnym uwzględnieniem mięśni brzucha i mięśni dna miednicy, z uwagi na problemy, które z nimi miałam po pierwszej ciąży. Brzuch był na medal, ale dno miednicy było nadmiernie napięte. Dzięki temu od początku wiedziałam co będzie moim priorytetem w treningu podczas ciąży.

Rozluźnianie i relaksacja mięśni dna miednicy

Najczęściej mówi się o tym, że w czasie ciąży mięśnie dna miednicy powinno się wzmacniać, żeby uniknąć później problemów jak np. wysiłkowe nietrzymanie moczu. Jest to tylko częściowo prawda, o czym szerzej pisałam tutaj. W kontekście porodu ważniejsze jest to, żeby nauczyć się rozluźniać i relaksować dno miednicy. Mięśnie dna miednicy rozciągają się w czasie porodu nawet do 70%. Jeżeli kobieta potrafi je rozluźnić, zwłaszcza w fazie parcia, dziecko łatwiej “przechodzi” przez kanał rodny. O tym co dzieje się z mdm w poszczególnych fazach porodu pisałam tutaj.
Z kolei zbyt napięte mięśnie mogą utrudnić lub wręcz uniemożliwić poród siłami natury, albo wymusić nacięcie krocza.
Problem niestety jest taki, że łatwiej wzmocnić mięśnie osłabione niż rozluźnić spięte. Wiedząc o tym, od samego początku ciąży stawiałam na ćwiczenia rozluźniające i relaksacyjne. Pod koniec ciąży robiłam juz w zasadzie tylko tego typu ćwiczenia (zwłaszcza, że było upalne lato i na nic więcej nie miałam siły).

 

 

Oddech

Zależało mi na porodzie siłami natury, w miarę możliwości z parciem spontanicznym. Dlatego kolejną rzeczą, którą robiłam od samego początku były ćwiczenia oddechowe angażujące przeponę. Ćwiczyłam trzy tory oddechowe wykorzystywane w czasie porodu – oddech torem brzusznym, torem żebrowym i szczytowo-płucowym. Chciałam, żeby moje ciało “nauczyło” się takiego oddechu, tak żebym w czasie porodu, kiedy zaleją mnie hormony, a ból utrudni racjonalne myślenie, ono samo wiedziało co ma robić.
Tutaj wrzucam wam dłuższy trening oddechowy, ale w każdym moim treningu ciążowym znajdziesz ćwiczenia oddechowe.

 

Mobilność i rozciągąnie

Kolejnym elementem, który wprowadziłam od samego początku były ćwiczenia rozciągające oraz tzw. mobility, czyli zwiększające zakres i płynność ruchu w stawach. Koncentrowałam się zwłaszcza na otwieraniu stawów biodrowych.

trening w ciąży

Pozycje odciążające i otwierające

Wraz z rozwojem ciąży zaczęłam coraz częściej włączać pozycje odciążające i otwierające.
Pozycje odciążające, czyli takie, w których biodra są uniesione, np. klęk podparty na przedramionach albo leżenie na plecach z pośladkami opartymi na poduszce lub wałku. Pomagały mi się one zrelaksować, ale również przynosiły sporą ulgę, bo Marcinek był ułożony dość nisko i zwyczajnie mi “ciążył”. W takiej pozycji łatwiej jest rozluźnić mięśnie dna miednicy i dół brzucha.

Pozycje otwierające, w których nogi są szeroko, jak sama nazwa wskazuje otwierają biodra i miednicę, co również ułatwia rozluźnienie dna miednicy i brzucha. Dodatkowo otwiera klatkę piersiową, co wpływa korzystnie na postawę ciała i ułatwia oddech przeponowy.

Trening mdm do porodu i świadomość ciała w parciu

Po skończonym 36 tygodniu ciąży włączyłam ćwiczenia specyficznie przygotowujące do porodu – budujące świadomość ciała w parciu. Robiłam również ćwiczenia przygotowujące mięśnie dna miednicy do specyficznej pracy w porodzie. Ćwiczenia wykonywałam w różnych pozycjach, które można później wykorzystać na poszczególnych etapach porodu, między innymi po to, żeby przyzwyczaić do nich ciało. Dzięki temu w trakcie porodu samo wybiera ono najwygodniejszą dla siebie pozycję, bez udziału głowy.

 

Oprócz tego robiłam masaż krocza, łykałam olej z wiesiołka i piłam herbatę z liści malin. Olej z wiesiołka ma działać zmiękczająco na szyjkę macicy, dzięki czemu ma być ona bardziej elastyczna i podatna na rozwieranie. Z kolei herbata z liści malin ma sprawiać, że skurcze są efektywniejsze, a poród przebiega szybciej. Piszę o tym z pewną dozą niedowierzania, ponieważ nie znalazłam żadnych badań potwierdzających ich działanie. Moja położna, która ma ogromne doświadczenie, potwierdzała jednak skuteczność tych preparatów. Co więcej, szyjka macicy faktycznie dość szybko uległa rozwarciu, a skurcze były baaardzo efektywne, więc może coś w tym jest :).

A co z głową?

Pewnie zauważyłaś, że piszę głównie o przygotowaniach z obszaru ciała. Pominęłam aspekt emocjonalny i poznawczy. Trochę dlatego, że na tym blogu zajmuję się treningiem i na tym się znam. A trochę dlatego, że wierzę w mądrość ciała w porodzie. Wierzę, że jeżeli mu pozwolić działać, samo przeprowadzi kobietę przez doświadczenie porodu. Dlatego raczej pracowałam nad tym, żeby nauczyć się odpuszczać, wyłączyć myślenie i “dać się ponieść”. Bardzo nie chciałam, żeby nadmiar wiedzy wpłynął na moje oczekiwania w stosunku do porodu, a później sam poród. Bardzo pomogła mi w tym książka Iny May Gaskin “Położnictwo duchowe”. Książka zawiera bardzo dużo opisów porodów – pięknych, prawie mistycznych. Wzięłam z niej dla siebie między innymi zdanie o tym, żeby nie traktować skurczu jako czegoś przykrego, na koniec czego się czeka, a raczej jako bardzo intensywne doświadczenie, które wymaga mojej całkowitej uwagi. Ta zmiana perspektywy bardzo mi pomogła.

Podeszłam do przygotowania się do porodu bardzo świadomie i dzięki temu z dużym spokojem czekałam na to co się wydarzy. O tym jakie to wszystko przyniosło efekty przeczytasz tutaj. Mam nadzieję, że informacje zawarte w tekście będą dla ciebie przydatne. Życzę ci dobrego porodu, i będzie mi bardzo miło, jeżeli zechcesz podzielić się swoim doświadczeniem – po prostu uwielbiam historie porodowe!