Mały nowy rok, czyli doceń siebie

dyskusja Brak komentarzy

Depositphotos_72655773_l-2015_male

Jak tam wasze postanowienia noworoczne?

Pytam nie tylko dlatego, że ponad połowa roku już za nami i może warto zrewidować to co sobie w styczniu wymyśliłaś i zobaczyć, czy chociaż odrobinę zbliżyłaś się do celu.

Pytam dlatego, że moja mam jest nauczycielką, więc w naszym domu rok trwał raczej nie od stycznia do grudnia, a od września do sierpnia.

Dlatego dla mnie rok zaczyna się 1 września i w tej perspektywie zazwyczaj dokonuję rozliczeń moich osiągnięć i ustalam cele i priorytety na kolejny „okres rozliczeniowy”.

Ma to jedną cudowną zaletę – posumowanie i planowanie robię w wakacje, kiedy zazwyczaj świeci słońce, a ja jestem naładowana energią. Jakoś łatwiej mi wtedy snuć dalekosiężne plany niż w zimnym, ponurym grudniu.

Zachęcam cię do wypróbowania mojej strategii, zwłaszcza jeżeli właśnie zdałaś sobie sprawę, że twoje postanowienia noworoczne leżą odłogiem. Drugi Nowy Rok, czyż nie brzmi kusząco? Masz jeszcze miesiąc na przemyślenie sprawy.

Żeby zaplanować, trzeba podsumować

Ale w zasadzie to nie chciałam pisać o planowaniu, tylko o podsumowywaniu. Żeby móc sensownie zaplanować kolejny okres trzeba uczciwie rozliczyć poprzedni. Ja ostatnio dokonałam takiego rozliczenia odrobinę przez przypadek – stojąc po pas w wodzie Zatoki Puckiej i czekając na mojego instruktora Kitesurfingu.

Dygresja o tym jak Kasia wyszła ze strefy komfortu

Tu mała dygresja.

Kurs Kitesurfingu zaczęłam w zeszłe wakacje po usilnych namowach mojego męża. Długo się opierałam, bo mam nieuzasadnione, ale bardzo realne lęki przed otwartymi akwenami wodnymi. Kiedy nie mam gruntu pod nogami, a dookoła mnie jest woda, czuję się bardzo niepewnie, wręcz na skraju histerii. Zresztą przypadki histerii też już się zdarzyły – raz podczas nauki nurkowania, a raz podczas nauki windsurfingu.

Rozumiesz więc, dlaczego do Kite’a podchodziłam jak pies do jeża. Ale M. tak zachwalał i namawiał, że wreszcie stwierdziłam, że spróbuję.

Pietra miałam ogromnego. Jakie było jednak moje zdziwienie, kiedy po pierwszych dwóch godzinach z latawcem na wodzie poczułam się zrelaksowana i wypoczęta jak już nie pamiętam kiedy.

Był to szczególny etap mojego życia. Karolina skończyła niedawno roczek, więc przez ostatnie kilkanaście miesięcy prawie cały czas wszystkie moje myśli i działania koncentrowały się na niej. Tymczasem obsługa tego wielgachnego latawca wymagała ode mnie całkowitej koncentracji – przez bite dwie godziny ani razu nie pomyślałam o Karolinie! Okazało się, że mój mózg bardzo tego potrzebował. Dodatkowo był to dla mnie ogromny krok poza strefę komfortu, a to zawsze daje moc 🙂

kite
Ta mina mówi sama za siebie. Nie jestem do końca przekonana czy to dobry pomysł, ale idę 😉

Wodne przemyślenia

Dobra, kończę dygresję. Minął rok, wróciliśmy do Jastarni, a ja wróciłam na kurs. I stojąc znowu w tej wodzie zdałam sobie sprawę jak wiele się zmieniło w moim życiu od kiedy ostatni raz byłam w tej sytuacji.

A dokładnie jak dużo ja sama osiągnęłam. Może to zabrzmi nieskromnie, ale jak ja siebie nie docenię, to kto mnie doceni?

Bardzo dużo się nauczyłam, praktycznie zdobyłam nowy zawód. Sama stworzyłam sobie miejsce pracy, sama zrobiłam swoją stronę internetową, chociaż do niedawna nie miałam o tym pojęcia.

Przeszłam drogę od lekko sfrustrowanej i mocno znudzonej świeżej mamy, do realizującej swoją pasję i zarabiającej na tym kobiety. Jakoś w ferworze pracy i codziennych zadań straciłam z oczu szerszą perspektywę i zapomniałam o tym wszystkim. A uświadomienie sobie własnych osiągnięć daje potężnego kopa motywacyjnego. Wyraźnie widać, że ta cała codzienna szamotanina do czegoś prowadzi i ma swój cel.

Doceń siebie w to lato

thumb-575033_1280_maly

Dlatego chciałam cię dzisiaj zachęcić, żebyś  wykorzystała ten mały nowy rok i doceniła siebie. Zobacz czego udało ci się dokonać od ostatnich wakacji. Czego się nauczyłaś, kogo poznałaś, jak zmieniło się twoje życie. Mam nadzieję, że da ci to taki sam wiatr w żagle jak mi. A jak już siebie docenisz, to koniecznie podziel się swoimi osiągnięciami w komentarzach, żeby nie było, że tylko ja się tak przechwalam 🙂