Nacięcie krocza – konieczność czy rutyna

dyskusja 37 komentarzy

nacięcie krocza - kobieta podczas porodu

Mój poród był dość szybki, a już druga faza, wręcz ekspresowa. Od momentu kiedy położna powiedziała, że jest pełne rozwarcie i „będziemy rodzić” do pojawienia się na świecie Karoliny minęło 15 minut. Byłam tym w równym stopniu zaskoczona co zachwycona. Wydawało mi się wtedy, że im szybciej, tym lepiej, bo mniej się namęczę i krócej będzie bolało. Dzisiaj już bym się tak nie śpieszyła, bo po dwóch latach nadal odczuwam konsekwencje tak szybkiego porodu.

Mój ekspresowy poród i jego konsekwencje

Położna, która przyjmowała mój poród bardzo mi pomogła i jestem jej ogromnie wdzięczna, że moja córeczka przyszła na świat zdrowa. Jednak jej podejście do prowadzenia porodu było mocno tradycjonalistyczne. Nie było żadnej dyskusji na temat pozycji porodowej, od razu położyła mnie na łóżku i rodziłam w pozycji półsiedzącej. Dzisiaj wiem, że niezbyt efektywnej. Miałam wykonane nacięcie krocza. Przed zabiegiem nie zostałam zapytana o zgodę, ani nawet poinformowana, że będzie wykonany. Parcie w czasie porodu było prowadzone, a nie spontaniczne. Dostałam polecenie, że mam przeć z całej siły. A że siły trochę mam, załatwiłam sprawę w trzech skurczach. Niestety nie dało to moim mięśniom dna miednicy czasu na odpowiednią transformację i przygotowanie się do porodu. Ogromne ciśnienie śródbrzuszne, które się wytworzyło podczas parcia, dość mocno powiększyło rozejście kresy białej, które zaczęło się w okresie ciąży.

Tak więc podczas porodu rzeczywiście nie męczyłam się zbyt długo, za to potem było kiepsko. Po pierwsze bardzo bolesne i nieprzyjemne gojenie się rany po nacięciu. Po drugie bardzo duże osłabienie mięśni dna miednicy objawiające się wysiłkowym nietrzymaniem moczu. I wisienka na torcie – rozejście mięśni brzucha. Chociaż od porodu minęło już ponad dwa lata, nadal nie mogę powiedzieć, że wszystko wróciło do stanu sprzed ciąży. I nie wiem czy kiedykolwiek wróci.

Dlatego dzisiejszy tekst będzie o nacinaniu krocza i fizjologii porodu w kontekście mięśni dna miednicy. Rutynowe nacięcie krocza podczas porodu to w Polsce nadal norma, co potwierdzają nie tylko doświadczenia moje i moich klientek, ale również najnowszy raport NIK. Tymczasem badania prowadzone od lat 80. wyraźnie wskazują na szkodliwość tego zabiegu.

Nacięcie krocza – skąd to się wzięło?

W tradycyjnych kulturach poród nie odbywa się na leżąco, a nacięcie krocza nie jest wykonywane, bo zwyczajnie nie jest potrzebne. Medykalizacja porodu zaczęła się na początku XX wieku. Niejaki Joesph De Lee, amerykański położnik, zaczął lansować tezę, że poród jest procesem patologicznym i niezbędna jest interwencja chirurgiczna. Ten miły pan usypiał swoje pacjentki, wykonywał rozległe nacięcie krocza i wyciągał dziecko za pomocą kleszczy. Z jakiegoś powodu jego teorie zyskały dużą popularność, i aż do lat 80. XX wieku w zasadzie nie kwestionowano nacięcia krocza jako rutynowej czynności podczas porodu.

Współczesne badania

W 1985 roku Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała dokument pod wiele mówiącym tytułem „Poród nie jest chorobą”. Zaleca w nim ograniczenie stosowania nacięcia krocza, ponieważ nie ma uzasadnienia dla jego rutynowego wykonywania. W zaleceniach tej samej organizacji z 1997 roku można przeczytać:

Nie ma wiarygodnych dowodów świadczących o tym, że liberalne lub rutynowe nacięcie krocza ma pozytywne skutki. Badania wyraźnie wskazują, że jest odwrotnie. W pewnej liczbie porodów normalnych nacięcie krocza jest uzasadnione, ale rekomendowane jest ograniczenie stosowania tego zabiegu.

 

 

Według ekspertów WHO nacięcie krocza nie powinno stanowić więcej niż 5-20% porodów.

Również wyniki badań i analiza publikacji medycznych nie potwierdzają zasadności rutynowego wykonywania nacięcia krocza:

  • nacięcie krocza nie zapobiega pęknięciom, a wręcz może powodować dalsze pękanie krocza
  • inne częste konsekwencje nacięcia krocza to długie gojenie ran i infekcje, bolesność krocza i bolesność podczas stosunku
  • utrata krwi w wyniku nacięcia krocza jest porównywalna z tą, która następuje w wyniku cesarskiego cięcia
  • nacięcie krocza nie zapobiega uszkodzeniom ani obniżeniu napięcia mięśni dna miednicy i nie zmniejsza ryzyka nietrzymania gazów i stolca
  • nacięcie krocza nie chroni płodu i nie ma związku ze stanem nuerologicznym noworodka
  • krocze lepiej goi się u kobiet, które nie miały nacięcia

 

Sytuacja w Polsce

Dane zebrane przez Fundację Rodzić po Ludzku potwierdzają wyniki analizy NIK. Prawie 80% respondentek badania miało wykonane nacięcie krocza podczas porodu siłami natury. Aż 60% z nich nie zapytano o zgodę przed wykonaniem zabiegu. Jest to o tyle zadziwiające, że nacięcie krocza jest uznawane za interwencję medyczną o podwyższonym ryzyku i wymaga uzyskania pisemnej zgody pacjentki.

W Polsce nacięcie krocza jest więc nadal stałym elementem prowadzenia porodu. Jest ono postępowaniem rutynowym przy pierwszym porodzie, a w wielu szpitalach również przy kolejnych porodach kobiety. W wyniku tej sytuacji położne, które prowadzą poród tak, aby zminimalizować ryzyko nacięcia krocza muszą się tłumaczyć przed lekarzem. Nacięcie jest traktowane jako ochrona krocza, chociaż trudno zrozumieć jak można chronić coś poprze uszkodzenie. Dane te potwierdzają wyniki kontroli NIK przeprowadzonej w wybranych oddziałach położniczych.

Pacjentki nie są informowane, że nacięcie krocza odpowiada zawsze pęknięciu II stopnia. Tymczasem kobiety, które rodzą bez nacięcia mają zazwyczaj pęknięcie I stopnia lub nie występują u nich żadne obrażenia. Nie mówi się również o powszechnych negatywnych skutkach tego zabiegu. Fundacja szacuje, że minimum 30 tysięcy kobiet rocznie cierpi z powodu powikłań po nacięciu. Najczęściej jest to przedłużona bolesność krocza, problemy z gojeniem rany i zakażenia, bolesność w trakcie seksu nawet do roku po porodzie. Również moje doświadczenia to potwierdzają. Dość długo po porodzie na samą myśl o seksie odczuwałam ból. Dopiero po trzech miesiącach odważyłam się na pierwsze nieśmiałe próby i na początku były one dość bolesne.

Wiele kobiet, szczególnie jeżeli nacięcie zostało wykonane bez ich zgody, ma również problemy emocjonalne spowodowane przez niechcianą ingerencję w poród i związany z nią ból. Część respondentek badania mówiła, że straciła zainteresowanie seksem, niektóre mówią nawet, że czują się, jakby zostały zgwałcone.

Ochrona krocza a fizjologia porodu

Będę tutaj mówić o porodzie siłami natury, który przebiega prawidłowo i nie występuje zagrożenie życia matki ani dziecka.

Na początek chciałam wyjaśnić jedną kwestię. Pisząc ochrona krocza mam tu na myśli nie tylko uniknięcie urazów tkanek zewnętrznych (pęknięcie, nacięcie). Równie ważna w tym kontekście jest również ochrona mięśni dna miednicy przed urazami i nadmiernym rozciągnięciem.

Drugi okres porodu, czyli ten w którym występują skurcze parte i który kończy się urodzeniem dziecka możemy wyróżnić trzy fazy.

1. Faza spoczynku

W pierwszej fazie, tzw. fazie spoczynku, skurcze są stosunkowo słabe, odczuwalne właściwie tylko na szczycie. Można odnieść wrażenie, że akcja porodowa się zatrzymała lub osłabła. Bardzo ważne jest, żeby nie przyspieszać tej fazy przez podanie oksytocyny lub aktywne parcie. W fazie spoczynku następuje transformacja mięśni dna miednicy, która przygotowuje je do porodu. Mięsień poprzeczny głęboki krocza naciąga ściany pochwy, równocześnie następuje obkurczenie mięśnia dźwigacza odbytu. Proces ten ma również wpływ na zwiększenie elastyczności zewnętrznych tkanek krocza, więc jego zaburzenie może powodować konieczność wykonania nacięcia. Rozpoczęcie aktywnego parcia w tej fazie, zwłaszcza w pozycji horyzontalnej, może prowadzić do skracania ściany pochwy i oddzielenia się mięśni od powięzi, co z kolei może w przyszłości prowadzić do obniżenia narządu rodnego.

2. Faza aktywna

W drugiej fazie – aktywnej, skurcze są bardzo silne, ich powstrzymanie jest praktycznie niemożliwe. Proces transferu mięśni dna miednicy jest teraz skoordynowany ze skurczami partymi. Kobieta na tym etapie często doświadcza silnych ruchów miednicy, ma dużo energii i aktywnie szuka najwygodniejszej dla siebie pozycji – pionizuje się, chwyta czegoś, wygina plecy w łuk. Powinno się pozwolić kobiecie podążać za impulsami płynącymi z jej ciała i nie zaburzać tej fazy porodu, np. zmuszając ją do przyjęcia pozycji leżącej.

3. Wyłanianie się główki

Trzecia faza porodu – wyłanianie się główki – jest trochę spokojniejsza niż faza aktywna. Jeżeli transformacja mięśni przebiegła prawidłowo mięśnie dna miednicy są bardzo silnie ukrwione, co wyraźnie ułatwia ich rozciąganie. Jeżeli transformacja mięśni dna miednicy w poprzednich fazach została zakłócona, właśnie teraz występuje największe ryzyko uszkodzenia krocza.

 

Wyraźnie widać więc, że jeżeli poród przebiega w sposób naturalny, bez zewnętrznego kierowania, mięśnie dna miednicy są w stanie przejść odpowiednie zmiany, dzięki czemu nie ma konieczności wykonywania nacięcia krocza.

 

Czynniki sprzyjające ochronie krocza – co możesz zrobić sama

Nie chcę sugerować, że nacięcie krocza nigdy nie powinno być wykonywane. W niektórych przypadkach są do niego wskazania medyczne. Nawet położne będące orędowniczkami porodów naturalnych podkreślają, że nie w każdym przypadku możliwy jest poród z ochroną krocza. Ma na to wpływ przebieg porodu, stan matki i dziecka oraz przygotowanie ciała kobiety do porodu. Co możecie zrobić, żeby zwiększyć swoją szansę na poród bez urazu krocza?

W CIĄŻY
1. Aktywność fizyczna

Ćwiczenia w ciąży to doskonały sposób na przygotowanie swojego ciała do porodu. Więcej na ten temat w artykule o wpływie aktywności fizycznej na przebieg ciąży i porodu. 

2. Masaż krocza

Szczegółową instrukcję znajdziecie tutaj. Masaż krocza można zacząć wykonywać od 37 tygodnia ciąży. Aby był skuteczny musi być wykonywany regularnie.

3. Ćwiczenia mięśni dna miednicy

Ćwiczenia powinny być wykonywane przez całą ciążę. Dzięki temu zwiększysz swoją świadomość tego obszaru i nauczysz się aktywnie napinać i rozluźniać mięśnie. Ćwiczenia uelastyczniają mięśnie oraz poprawiają ich ukrwienie, co, jak pisałam wcześniej, ma niebagatelne znaczenie podczas porodu.

W moich postach możesz przeczytać jak prawidłowo ćwiczyć mięśnie dna miednicy. W czasie ciąży szczególnie ważne jest rozluźnianie i relaksacja mięśni dna miednicy.

 

PODCZAS PORODU
  1. Przygotuj plan porodu, w którym zaznacz wyraźnie, że zależy ci na porodzie z ochroną krocza i nie życzysz sobie nacięcia jeżeli nie będzie ku temu wyraźnych wskazań medycznych. Nie zapomnij wziąć planu do szpitala i przekaż go podczas przyjęcia. To samo powiedz położnej, która będzie przyjmowała twój poród, oraz osobie, która będzie ci towarzyszyła podczas porodu.
  1. Stosuj pozycje wertykalne. Szyjka macicy szybciej się rozwiera, skurcze macicy są bardziej efektywne i mniej bolesne, parcie jest łatwiejsze, a dziecko lepiej dotlenione.
  1. Nie przyj z całej siły. Jeżeli będziesz rodzić w pozycji pionowej siła skurczu i siła grawitacji będą wystarczające, aby główka dziecka stopniowo wyłaniała się na zewnątrz.
  1. Aby uelastycznić tkanki krocza korzystaj z wody (wanna, prysznic) lub ciepłych kompresów z naparu lawendy, rumianku lub kawy.

 

Wiem, że to sporo informacji i możesz się czuć oszołomiona. Jestem jednak przekonana, że jeżeli przygotujesz się odpowiednio przed porodem, w trakcie będziesz bardziej zrelaksowana. Żeby zdjąć ci z głowy jedno ze zmartwień związanych z przygotowaniem do porodu przygotowałam dla ciebie listę rzeczy, które powinnaś spakować do torby idąc do szpitala. Nie jest to sucha lista, którą możesz znaleźć na stronie szpitala. Przefiltrowałam wszystko przez własne doświadczenie i stworzyłam kompletną listę. Pobierz ją, wydrukuj i wykorzystaj pakując się do szpitala, a bedziesz miała pewność, że zabrałaś wszystko co może ci się przydać.

 

Artykuł wyszedł długi, ale jest to temat bardzo dla mnie ważny. Wiele bym dala, żeby wiedzieć to wszystko przed porodem. Mam więc nadzieję, że dotrze do jak największej liczby kobiet, którym ta wiedza może się przydać. Dlatego mam do was prośbę. Podzielcie się tym artykułem jeżeli macie wśród znajomych dziewczyny w ciąży, którym te informacje mogą się przydać. Będą wam wdzięczne.

 

Tworząc ten artykuł korzystałam z własnej wiedzy i doświadczenia oraz z broszury „Nacięcie krocza – konieczność czy rutyna” Fundacji Rodzić po Ludzku. Wszystkie badania i dane, o którym wspominam w artykule pochodzą z tej broszury i do niej odsyłam osoby, które chcą się na ten temat dowiedzieć więcej.

 

Konsultacja merytoryczna Izabela Dembińska Ćwicz z położną. Artykuł Izy na temat nacięcia krocza znajdziesz tutaj.

  • Kiedy rodziłam pierwszego syna, nie było nawet mowy o ochronie krocza. W moim przypadku i tak na niewiele by się to zdało, nie miałam szans rodzić bez nacięcia. Dobrze jest jednak mieć położną, która zrobi wszystko, by tego naciecia nie robić, ale nie będzie też zwlekać, jeśli się okaże, że jest konieczne.

    • Dokładnie, wszystko w rękach położnej, ale warto żeby kobiety też wiedziały jak mogą się przygotować i czego mogą się spodziewać

      • Zgadziam się całkowicie – edukacja w temacie rodzenia po ludzki to podstawa. Plus – powinno się mieć osobę, która jest w stanie to za nas wyegzekwować.

        • O tak, ja podczas porodu potulnie robiłam co mi położna powiedziała. Trudno w takiej sytuacji się wykłócać o swoje prawa.

          • Ja byłam w stanie zgodzić się na wszytko, byle już się skończyło. Dobrze, że mąż był odpowiednio poinstruowany, czego tak naprawdę chcę.

          • dlatego moim dziewczynom na zajęciach mówię, że mąż ma im przypominać np. o oddychaniu przeponowym w trakcie porodu, bo kobieta zapomni nawet o takiej prostej sprawie jak nabieranie powietrza 😉

  • Świetny post! Razem z mężem powoli przygotowujemy się do powiększenia rodziny, więc posta zapisuję i na pewno do niego wrócę, mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości 🙂

    • Życzę powodzenia 🙂 A jak bedziesz w ciąży to zapraszam na moją stronę, piszę sporo o bezpiecznej aktywności w tym okresie, przygotowaniu do porodu i powrocie do formy po porodzie.

  • Bardzo wartościowy artykuł. Warto zmieniać świadomość pacjentek i pokazywać, że rutynowy zabieg nie musi być koniecznością.

    • Żeby jeszcze świadomość personelu medycznego też się zmieniała, to by było idealnie 🙂

  • Mama-na-obcasach

    Eh akurat jestem w temacie, jutro będzie 40 tydzień mojej ciąży, wiec już bliżej końca…

    • No to rzeczywiście lada chwila 🙂 Życzę ci pięknego porodu. Mój pomimo zastrzeżeń, o których pisałam, uznaję za jedno z najważniejszych doświadczeń w moim życiu.

  • U mnie też powstało spore rozejscie się mięśni brzucha..martwię się co będzie po kolejnej ciąży, bo już teraz odstęp mam na dwa palce :/ co do masażu krocza – robiłam, ale urodziłam syna 4300g, który miał bardzo duża głowę więc nacieto mnie. Na szczęście nacięcie jest małe i krótkie – na obchodzie lekarze myśleli, że nie miałam wcale. Nie zmienia to faktu, że powstało jednak pewne zgrubienie na bliźnie i odczuwam związany z tym dyskomfort.

    • Czasem nacięcie jest rzeczywiście niezbędne, tak jak w twoim przypadku. jeżeli chodzi o bliznę po nacięciu to podobnie jak bliznę po cesarce można ją mobilizować (masować), naprawdę robi to ogromną różnicę. Rozejście na dwa palce jest teoretycznie uznawane za fizjologiczne, ale warto poćwiczyć mięsień poprzeczny brzucha, żeby utrzymywał wszystko „w kupie”

  • Bardzo się cieszę, ze tafiłam na Twojego bloga Kasiu! Wprawdzie o dzieciach będę myśleć za dobrych kilka lat, ale nigdy nie jest za wcześnie na poszerzanie wiedzy i zwiększanie własnej świadomości ciała. Przeczytanie tego wpisu – oprócz porządnej dawki wartościowych informacji – dało mi wiele do myślenia. Dziękuję!

    • Bardzo się cieszę, jak czytam takie komentarze, dziękuję ci bardzo 🙂

  • Pamiętam, kiedy rodziła się moja córka. Położna była jedna na dwie rodzące, tyle kobiet rodziło tego dnia. Nie zdążyła mnie naciąć. Popękałam. Ale zgodę podpisywałam, już przy przyjęciu. Jak sobie to przypomnę, to niezła komedia była. Niemal się z mężem nie pokłóciłam (30 minut później córka była już z nami), bo ja się zgodziłam na obecność studentek czy stażystek, a on chciał je wyrzucić. W końcu zostały 🙂

    • Jak ja rodziłam to jedna położna była na 5 rodzących, uwijała się jak w ukropie. Jak tak na to spojrzeć od tej strony, to trochę rozumiem czemu jej zależy żeby każda kobieta urodziła jak najszybciej 🙂

  • Zastanawiam się na ile te statystyki to wina samych kobiet. Przede wszystkim mało przyszłych mam w ogóle ćwiczy, nie przygotowuje się do porodu.

    • Wina to może złe słowo, raczej konsekwencja braku wiedzy. No i w sytuacji porodu, kiedy boli jak sam diabeł i na dodatek martwisz się o dziecko trudno się wykłócać z położną czy lekarzem. Ale zgadzam się z tobą – aktywność w czasie ciąży i odpowiednie przygotowanie się do porodu to połowa sukcesu.

  • w moim przypadku było tak, że Młoda niestety ale była bardzo szeroka w ramionkach i nie dość, że zostałam „nacięta” to jeszcze sama pękłam.
    Warto wiedzieć, że jest możliwość stanowczej odmowy jeśli chodzi o nacięcie

    • Oczywiście, pod warunkiem, że nie ma konkretnych wskazań medycznych. Ale warto znać drugą stronę medalu, nie tylko tę lansowaną przez położne o tradycjonalistycznym podejściu do tematu.

  • Super, niech jak najwięcej kobiet pozna swoje prawa i jak najlepiej przygotuje się do porodu, żeby był pięknym przeżyciem, a nie traumą.

  • Słyszałam podczas zajęć w szkole rodzenia, że w wielu szpitalach lub przez położne starszej daty plan porodu często jest tylko niewiele znaczącym świstkiem a personel i tak robi co uważa.
    To jest smutne 🙁
    Ja oczywiście nikomu nie odmawiam wiedzy, doświadczenia i dbałości o ochronę życia i zdrowia, ale znieczulica o której się mówi wobec rodzącej to coś strasznego.

    • No niestety ciągle jeszcze zdarzają się takie położne. Dlatego to jest tak ważne, żeby same kobiety się edukowały i były świadome swoich praw. Na szczęście coraz częściej można spotkać wspaniałe położne, które podążają za rodzącą, a nie narzucają jej swoją wolę.

  • Troszkę to wszystko przerażające 🙂 I jak na razie przede mną 🙂

    • Przyznam się, że trochę się obawiałam pisząc ten post, że może przestraszyć dziewczyny, które nie są w ciąży. Bo jak się już jest w ciąży i zaczyna myśleć o porodzie, to takie fizjologiczne tematy stają się bardziej zjadliwe 🙂 Przede wszystkim staram się jednak pokazać, że mamy mądre ciała, które same wiedzą jak sobie poradzić z wyzwaniem jakim jest poród, jeżeli im pozwolimy i je właściwie wesprzemy

      • Nooo, mnie to też trochę przeraziło, ale co tam – dam radę, jak trzeba będzie 😛
        W każdym razie artykuł bardzo potrzebny i skłaniający do refleksji.
        Co prawda to prawda – ciąża to nie choroba!

        • Pewnie, że dasz radę. mamy zupełnie niezwykłe ciała, które doskonale wiedzą jak się rodzi dzieci. Trzeba im tylko nie przeszkadzać 🙂

  • Witaj, rozumiem, że rodziłaś niedawno? Jestem zaskoczona tym, co czytam. Fundacja Rodzić Po Ludzku istnieje już wiele lat. Spodziewałam się, że sytuacja na polskich porodówkach wygląda już dużo lepiej niż 20-15 lat temu. Współczuję… Na pocieszenie mogę zapewnić, że są miejsca, gdzie na szczęście standardy są już zupełnie inne, gdzie faktycznie poród to nie choroba i pozwala się kobiecie, by rodziła w naturalnym rytmie. Pozdrawiam serdecznie :*

  • Wspaniały post, teraz wszyscy ida na łatwiznę często i nie myślą o konsekwencjach. Na dzień dzisiejszy to tematyka mi obca, ale kiedyś też chcę być mamą i mam nadzieję że nie będę musiała się zmierzyć z nacinaniem.

    • Personel medyczny często działa według ustalonych procedur, ale an szczęście nie wszyscy idą na łatwiznę. Ja sama znam kilka wspaniałych położnych, więc jest nadzieja, że będzie coraz lepiej.

  • Bardzo dobrze napisane. W polskich szpitalach niestety personel bardziej myśli o swojej wygodzie, niż o komforcie rodzącej…

  • Kamila Olszewska

    Ja jeszcze nie rodzilam i powiem szczerze przeraza mnie perspektywa naciecia krocza choc wiem od bliskich kolezanek ze to norma w Polsce, dlatego tez zaczelam sie zastanawiac czy jednak nie rodzic we Wloszech bo maz jest Wlochem, chodziaz w Polsce czulabym sie jednak chyba bardziej swobodnie bo jednak wlasny jezyk, ale tam niby system jest bardziej zaawansowany…Ja w ogole bym chciala rodzic w wodzie albo w jakis naturalny sposob….slyszalam ze mozna tez na stojaco trzymajac sie takich lin, ale nie wiem czy w Polsce gdzies tak mozna? Na pewno bede tu jeszcze zagladac i czerpac wiedze przed porodem iw trakcie ciazy tez 🙂