Wieczorne rytuały. 9 sposobów na powrót do siebie

dyskusja 2 komentarze

Wiesz co to jest macierzyńskie happy hour? To te (zbyt krótkie) chwile, kiedy Twoje dziecko już śpi, a Ty jeszcze nie 🙂

To ta godzina, czasem dwie, podczas której mamy małych dzieci starają się zmieścić całe swoje życie. Ogarnąć mieszkanie, nadrobić robotę, zrobić trening, obejrzeć serial, poczytać książkę, nadgonić zakupiony webinar, pogadać z partnerem, a może nawet wpadnie jakiś seks. No przynajmniej u mnie tak to wyglądało. Dopóki nie dotarło do mnie, że przytłoczona ilością rzeczy, które chcę zrobić i ograniczonym czasem na nie, właściwie i tak zamulałam wieczorem z telefonem. Dlatego ustaliłam sama ze sobą, że wieczorne happy hour to mój święty czas. Raczej wtedy nie pracuję, chyba, że mam tak zwany pożar w burdelu. Nie zajmuję się sprzątaniem, chyba, że akurat mam ochotę (rzadko, bo rzadko, ale zdarzają się takie chwile). No i przede wszystkim nie siedzę na insta. 

Zamiast tego mam w zanadrzu cały wachlarz wieczornych rytuałów i analogowych aktywności, które naprawdę pomagają mi odpoczywać. Dzisiaj przed Tobą moje 9 sposobów na wieczorne chłodzenie procesora. Może któryś Cię zainspiruje. Będzie też film z wyciszającym zestawem ruchowym, a jakże. 

1. Sen

Tak wiem, pomysł prawdziwie rewolucyjny. Można po prostu pójść spać wcześniej, zamiast zamulać do północy, bo teraz “masz czas dla siebie”. Ja dopiero przy dzieciach odkryłam, że jestem raczej skowronkiem niż sową i zdecydowanie lepiej funkcjonuję kiedy chodzę spać wcześniej. Budzę się wtedy rano sama z siebie, wchodzę w dzień z energią i nie mam zjazdu o 15, który towarzyszył mi przez całe dorosłe życie. Dlatego czasem po uśpieniu dzieci sama też idę spać. Ale tak świadomie, we własnym łóżku i po umyciu zębów, a nie zwinięta w paragraf na dziecięcym łóżku bo zległam podczas usypiania. Polecam. 

2. Medytacja

Staram się codziennie wieczorem znaleźć chwilę na uspokojenie oddechu i medytację. Nawet jeżeli nie mam siły ani czasu na nic innego, te 10-15 minut przed zaśnięciem to dla mnie must have. Słyszałaś takie powiedzenie, żeby medytować codziennie 15 minut, chyba, że nie masz czasu, to wtedy godzinę? Niby śmieszki, ale moim zdaniem coś jest mocno na rzeczy. O medytacji pisałam ostatnio, więc tutaj nie będę się rozwodzić. 

3. Długa kąpiel z solą

To mój ulubiony i chyba najskuteczniejszy domowy sposób na relaksację i rozpuszczenie całodziennego napięcia (rozpuszczenie, w kąpieli, rozumiesz 😉 ). Mam całą kolekcję soli, pudrów, olejków i innych specyfików do kąpieli. Moja rodzina wie, że to mój święty czas, więc czasem nawet udaje mi się wziąć kąpiel kiedy dzieci nie śpią. Jeżeli masz w domu wannę, to bardzo polecam uczynić z niej użytek. 

4. Mata do akupresury

Po takim wymoczeniu w wannie lubię poleżeć sobie na macie do akupresury. Zdania co jej skuteczności są podzielone, ale ja lubię i czuję się potem wyraźnie bardziej rozluźniona. Bardzo często zresztą na niej zasypiam, więc to jest zazwyczaj ostatnia rzecz, którą robię przed spaniem. 

5. Zapach

Mam bardzo wrażliwy zmysł węchu i zapachy mocno na mnie działają. Prawie nigdy nie używam na przykład perfum, bo czuję się przestymulowana wąchając przez cały dzień ten sam zapach. Tak jak niektórych męczą dźwięki albo tłum, tak mój system męczą zapachy. Ale odkryłam, że wyselekcjonowane i odpowiednio dawkowane zapachy działają na mnie relaksująco. A czasem pobudzająco. A czasem podniecająco. No jednym słowem zapachy na mnie działają. Korzystam więc z olejków eterycznych żeby wprowadzić się w odpowiedni nastrój. To stosunkowo świeże odkrycie, że moja nadwrażliwość zapachowa, którą do tej pory uważałam raczej za upierdliwy mankament, może też działać na moją korzyść. 

6. Świece

Bardzo lubię też świece zapachowe (pod warunkiem, że ich zapach spełnia moje wyśrubowane wymagania). Nie dość, że pachną, to jeszcze migoczący ogień tworzy niepowtarzalną, przytulną atmosferę. No kocham. Dobra sojowa świeca o pięknym zapachu to idealny prezent dla mnie, zaraz po soli do kąpieli. Just saying.

7. Muzyka

Z muzyką mam podobną relację jak z zapachami. Bardzo rzadko słucham muzyki w tle, na przykład pracując. Żeby się skupić potrzebuję ciszy. Ja generalnie dość lubię ciszę. Słucham muzyki, kiedy … chcę posłuchać muzyki. Muzyka robi mi rzeczy, dotyka duszy – a to się wydarza kiedy skupiam się tylko na niej, albo kiedy tańczę. Zdarza mi się łączyć słuchanie z innymi czynnościami, na przykład bieganie albo jazda na rowerze, czyli z takimi, które nie angażują mocno głowy. Mam swoje playlisty na różne okazje – czego innego słucham kiedy pedałuję do pracy, a czego innego kiedy potrzebuję się zrelaksować wieczorem. Moją uspokajającą playlistę znajdziesz tutaj. Mój mąż mówi, że nic go tak nie denerwuje jak muzyka relaksacyjna, ale może też ci podpasuje? 

8. Puzzle

Jako dziecko uwielbiałam układać puzzle. Ostatnio jednak układałam głównie takie ze świnką Peppą albo Psim Patrolem 😉 Aż w zeszłym roku, zupełnie przez przypadek, wróciłam do dorosłych puzzli. W sąsiedzkiej grupie sprzedażowej ktoś wrzucił ogłoszenie, że sprzeda puzzle. Zobaczyłam je i natychmiast poczułam, że chcę je mieć. Jeszcze tego samego wieczora ułożyłam pierwszy kupiony zestaw. To było jak objawienie, moja głowa nie odpoczęła tak od lat. Pełne skupienie na czynności wyszukiwania i dopasowywania elementów sprawia, że mój umysł nie błądzi, nie zapętla się. Układam na podłodze, więc moje ciało też ma trochę zdrowego ruchu Zaopatrzyłam się w dziecio- i kotoodporne przydasie puzzlowe (mata i sorter) i pasjami układam. Zdaję sobie sprawę, że to nie dla każdego będzie zadanie relaksujące, ale jeżeli Ci podpasuje, to będziesz zachwycona. Jestem przekonana, że to właśnie układanie puzzli przygotowało mnie do medytacji. 

9. Ruch

Czasem czuję, że żeby się rozluźnić moje ciało bardziej potrzebuje delikatnego ruchu, a nie na przykład leżenia na macie do akupresury. Wrzucam Wam film z moimi ulubionymi ćwiczeniami na wieczorem wyciszenie i rozluźnienie. Mam swoje “ulubione” miejsca na gromadzenia napięć i je właśnie adresuję w tym zestawie. Ty być może potrzebujesz trochę innych ćwiczeń, więc zachęcam do słuchania ciała i własnych poszukiwań. Wieczorny ruch to naprawdę nie musi być jakiś konkretny zestaw, to może być kilka ruchów, które akurat masz ochotę wykonać. Rozciągnięcie mięśnia, który dawał ci się we znaki przez cały dzień. A może kilka podskoków, żeby wytrząść napięcie i buzującą energię? Ja czasem zamiast klasycznych ćwiczeń na macie po prostu sobie tańczę. Ciało zazwyczaj wie czego potrzebuje i przy odrobinie wprawy bez problemu odczytasz wysyłane przez nie sygnały. 

Na koniec mała uwaga. To chyba oczywiste, ale i tak napiszę – nie robię tego wszystkiego codziennie! To są opcje, które mam w portfolio, że się tak wyrażę, i wybieram z nich to, na co mam akurat ochotę. Od jakiegoś czasu wprawiam się w słuchaniu sygnałów z ciała i jesteśmy już porządnie zaprzyjaźnione. Zazwyczaj nie muszę się zastanawiać na co dzisiaj mam ochotę, po prostu wiem. Może brzmi trochę dziwnie i magicznie, ale to jest naprawdę tak proste. 

Acha, wiele z opisanych wyżej rzeczy można cudownie ze sobą łączyć. Czasem zapalam sobie świecę podczas kąpieli, odpalam kominek zapachowy podczas medytacji, albo słucham muzyki leżąc na macie do akupresury. To nie są kolejne rzeczy na niekończącej się liście “to do”. Dlatego właśnie sen jest na pierwszym miejscu. Nie zamierzam robić sobie wyrzutów sumienia, że się nie zrelaksowałam.

2 Responses

  1. Katarzuna
    | Odpowiedz

    Pod koniec filmu brak głosu 🤔

    • Kasia Wawrzycka
      | Odpowiedz

      O kurcze, faktycznie. Spróbuję coś zaradzić, na szczęście to już tylko podsumowanie, wszystko co ważne się nagrało 🙂

Leave a Reply

  • Facebook
  • Twitter
  • LinkedIn
  • More Networks
Copy link
Powered by Social Snap